o wizualiach, o fotografii
Blog > Komentarze do wpisu
40 000 malarzy vs 80 letni fotograficy

będąc właśnie w trakcie lektury zeszłorocznego produktu wydawnictwa Jakuba Banasiaka i 40 000 malrzy, tj.  Kocham fotografię Adama Mazura muszę napisać to co poniżej.

 

 

Tym bardziej muszę, że jestem w chwilę po przebrnięciu przez Spotkanie w Palermo Wendersa.

(a także w trakcie gigantycznej zajawki na typografię, interlinię, papier, fonty i wszystko to co wiąże się z książkami, przez co nie na wstępie nie dam rady nie zaznaczyć, jak fajnie obcuje się z książką wydaną po kosztach, ale jednocześnie w tak niewymuszony i po prostu fajny (w rozumieniu tego co działo się z polską książką wlatach 60' i 70'). Widzę też dużo kleju, więc mam nadzieje, że produkt 40 000 malarzy dotrwa do końca lektury.)

Ta książka i film to dwa bieguny tego samego fotografikum, które mnie tak zajmuje.

Większość tekstów Mazura zamieszczonych w książce - bo to wybór tekstów z lat 99 - 09 - znam i cenię. W fantastyczny za to sposób dotarł do mnie króciutki wstęp do książki autorstwa Jakuba Banasiaka. To uprzejma prośba o rozważenie wprowadzenia w polskie życie fotograficzne tego, co w swoich tekstach postuluje Mazur. A więc o to, by tak powszechnie parający się fotografią naród zrozumiał, że piktorializm się skończył, socjalizm też, że rola ZPAF nie różni się od roli związów zawodowych na PKP, że fotografia nie ma co się wstydzić, że jest fotografią a nie rzeźbą par example...

Problem polega na tym, że Banasiak (i Mazur) pisząc te słowa stoi, choć nie chce, po "drugiej stronie barykady" i nikt z potencjalnie zainteresowanych nie będzie go słuchał. A to dlatego, że nie ma bardziej śmiertelnego wroga polskiego środowiska fotograficznego niż sztuka współczesna, konotacje z którą są dla Banasiaka nierozerwalne.

Sztuka współczesna to wróg numer 1. Bo: jest w zamyśle wysoka i tylko od jej woli zależy, czy zbliży się do ludu (w fotografii odwrotnie), bo nie ma związku z nowoczesną techniką, bo w naturalny sposób nie ma charakteru komercyjnego, dopóki artysta nie zechce się komercją zająć, bo ma bogate i różnorodne zaplecze intelektualne, bo ma trwałe i różnorodne zaplecze infrastrukturalne, bo ma wsparcie państwa, bo ma bogatą i pluralistyczną (nawet w Polsce) poglądowo historię, bo...

A fotografia (ta nasza, polska, hic et nunc)? No więc ona się cieszy, bo jest powszechna i ma 40 000 forów internetowych, na których pokazuje się kwiatki. No więc ma bogatą historię ogniskującą się wokół Zbigniewa Dłubaka, Wystawy fotografii subiektywnej i zaledwie kilku innych wydarzeń. No więc ona ma 1 pismo fotograficzne wydawane na papierze, kilka książek i kilkanaście blogów.

Ona także ma gigantyczną niechęć podążania za czymkolwiek na tym świecie, poza grupą 80-latków i ich dorobkiem sprzed paru dekad.

Ma także nieistniejącą inicjatywę własną wydawania albumów własnym sumptem, ma nieistniejącą (więc niespluralizowaną) dyskusję o tym co się z nią samą dzieje i ma absolutnę niechęć do podążania za świadowymi tendencjami.

No i ma ZPAF. I ARTYSTÓW w nim zrzeszonych, co płacą jakieś składki.

No i ma galerię Jabłkowskich.

I ma to w sumie wszystko jakieś uzasadnienie. Wiem czego ona sie boi, ta fotografia. Ona się boi tego, że porzucając dorobek Dłubaka wpadnie tam, gdzie znalazł się bohater, Campino,  Spotkania w Palermo i jego studentka, z poważnymi minami debatujący nad tym czy w ich zdjęciacj jest w końcu ta głębia, czy jej nie ma. Albo tam, gdzie Campino był decydując by na panoramie miasta był jednocześnie wschód i zachód słońca i niebo z Rio. No więc, oglądając ów film uznanego twórcy stwierdzam, że polska fotografia najbardziej boi isę popadnięcia w egzaltację. I chyba ma rację, bo to by ją pogrążyło doszczętnie.

strzeż się - patrz obrazek.

tymczasem czekam, aż ktoś wyda jakiś rozsądny album...

 

 


 

 

czwartek, 25 lutego 2010, tu_kuba

Polecane wpisy

  • Gustave

    nabyłem go, w końcu. Absolutna nieprzystawalność percepcji ówczesnych fotografów i naszej. Także z punktu widzenia Aparatu, którym dysponowali / który nimi dysp

  • pilsner urquell o kondycji polskiej fotografii

    A konkretnie rezultaty zorganizowanego przez tę "wyrafinowaną" (spytajcie M. Kydryńskiego) markę konkursu fotograficznego: pierwsze miejsce - McDonald

  • Po co plasticbag?

    Wiwat pseudoekologiczne, średnioatrakcyjne, londyńskie inicjatywy fotograficzne!!! plastic bag gallery