o wizualiach, o fotografii
piątek, 26 lutego 2010
więcej o egzaltacji / something beautiful

te 12 minut CG poniżej dobrze koresponduje z tym co pisałem na temat obu krańców kompleksu polskiej fotografii: zamiłowania do piktorialnej dekoracyjności i lęku przed putską, która może ją czekać po wyjściu z tego stanu. Śliczny film, który ogląda się z wielką przyjemnością i który można wyłączyć po 3 minucie.

/ it think this Alex Roman 12 minute piece nicely corresponds with the fears and hopes of Polish photography I wrote about yesterday (in Polish) - the incaopabiliy of getting rid of the pictorial heritage and fear of the emptyness of what may be ahead (as empty the modern times photography may be). A beautiful film, which we may enjoy in full lenght or stop watching after 3 minutes as well.

 

The Third & The Seventh from Alex Roman on Vimeo.

 

 

 

 

czwartek, 25 lutego 2010
40 000 malarzy vs 80 letni fotograficy

będąc właśnie w trakcie lektury zeszłorocznego produktu wydawnictwa Jakuba Banasiaka i 40 000 malrzy, tj.  Kocham fotografię Adama Mazura muszę napisać to co poniżej.

 

 

Tym bardziej muszę, że jestem w chwilę po przebrnięciu przez Spotkanie w Palermo Wendersa.

(a także w trakcie gigantycznej zajawki na typografię, interlinię, papier, fonty i wszystko to co wiąże się z książkami, przez co nie na wstępie nie dam rady nie zaznaczyć, jak fajnie obcuje się z książką wydaną po kosztach, ale jednocześnie w tak niewymuszony i po prostu fajny (w rozumieniu tego co działo się z polską książką wlatach 60' i 70'). Widzę też dużo kleju, więc mam nadzieje, że produkt 40 000 malarzy dotrwa do końca lektury.)

Ta książka i film to dwa bieguny tego samego fotografikum, które mnie tak zajmuje.

Większość tekstów Mazura zamieszczonych w książce - bo to wybór tekstów z lat 99 - 09 - znam i cenię. W fantastyczny za to sposób dotarł do mnie króciutki wstęp do książki autorstwa Jakuba Banasiaka. To uprzejma prośba o rozważenie wprowadzenia w polskie życie fotograficzne tego, co w swoich tekstach postuluje Mazur. A więc o to, by tak powszechnie parający się fotografią naród zrozumiał, że piktorializm się skończył, socjalizm też, że rola ZPAF nie różni się od roli związów zawodowych na PKP, że fotografia nie ma co się wstydzić, że jest fotografią a nie rzeźbą par example...

Problem polega na tym, że Banasiak (i Mazur) pisząc te słowa stoi, choć nie chce, po "drugiej stronie barykady" i nikt z potencjalnie zainteresowanych nie będzie go słuchał. A to dlatego, że nie ma bardziej śmiertelnego wroga polskiego środowiska fotograficznego niż sztuka współczesna, konotacje z którą są dla Banasiaka nierozerwalne.

Sztuka współczesna to wróg numer 1. Bo: jest w zamyśle wysoka i tylko od jej woli zależy, czy zbliży się do ludu (w fotografii odwrotnie), bo nie ma związku z nowoczesną techniką, bo w naturalny sposób nie ma charakteru komercyjnego, dopóki artysta nie zechce się komercją zająć, bo ma bogate i różnorodne zaplecze intelektualne, bo ma trwałe i różnorodne zaplecze infrastrukturalne, bo ma wsparcie państwa, bo ma bogatą i pluralistyczną (nawet w Polsce) poglądowo historię, bo...

A fotografia (ta nasza, polska, hic et nunc)? No więc ona się cieszy, bo jest powszechna i ma 40 000 forów internetowych, na których pokazuje się kwiatki. No więc ma bogatą historię ogniskującą się wokół Zbigniewa Dłubaka, Wystawy fotografii subiektywnej i zaledwie kilku innych wydarzeń. No więc ona ma 1 pismo fotograficzne wydawane na papierze, kilka książek i kilkanaście blogów.

Ona także ma gigantyczną niechęć podążania za czymkolwiek na tym świecie, poza grupą 80-latków i ich dorobkiem sprzed paru dekad.

Ma także nieistniejącą inicjatywę własną wydawania albumów własnym sumptem, ma nieistniejącą (więc niespluralizowaną) dyskusję o tym co się z nią samą dzieje i ma absolutnę niechęć do podążania za świadowymi tendencjami.

No i ma ZPAF. I ARTYSTÓW w nim zrzeszonych, co płacą jakieś składki.

No i ma galerię Jabłkowskich.

I ma to w sumie wszystko jakieś uzasadnienie. Wiem czego ona sie boi, ta fotografia. Ona się boi tego, że porzucając dorobek Dłubaka wpadnie tam, gdzie znalazł się bohater, Campino,  Spotkania w Palermo i jego studentka, z poważnymi minami debatujący nad tym czy w ich zdjęciacj jest w końcu ta głębia, czy jej nie ma. Albo tam, gdzie Campino był decydując by na panoramie miasta był jednocześnie wschód i zachód słońca i niebo z Rio. No więc, oglądając ów film uznanego twórcy stwierdzam, że polska fotografia najbardziej boi isę popadnięcia w egzaltację. I chyba ma rację, bo to by ją pogrążyło doszczętnie.

strzeż się - patrz obrazek.

tymczasem czekam, aż ktoś wyda jakiś rozsądny album...

 

 


 

 

środa, 17 lutego 2010
Czeh photography in Chicago / a polska w Warszawie

2 fajne wydarzenia, o których postaram się napisać więcej / two fine photo events I will try to write about more later on.

  • Museum of Contemporary Photography in Chicago: 50% Grey: Contemporary Czech Photography Reconsidered, January 29 - March 28, 2010

Michal Pechoucek, Filmogram #1 (detail), 2007, 6 × 10 inches, Gelatin silver print, Courtesy of the artist and Jirí Svestka Gallery, Prague

  • Galeria Asymetria, Antologia fotografii polskiej według Jerzego Lewczyńskiego. Wybór ze archeologicznych zbiorów Lewczyńskiego dokonany przez Adama Mazura. / Galeria Asymetria, Anthology of Polish photography from the fameous ""archeological" collection of Jerzy Lewczyński. Selection by Adam Mazur.

 

poniedziałek, 15 lutego 2010
Łódź Fotofestiwal 2010

W Łodzi wiedzą co modne. Jedna z tych imprez foto, na których naprawdę warto być. Także dla samej Łodzi.

Fotofestiwal, annual photo event based in Lodz, PL, is catching up with the latest trends in fonts. This is one of the events definitely worth visiting, partly because of the fantastic "manufactured interiors" - XIXth century worshop's, once owned by the industry magnate Karol Scheibler (Lodz is the ultimate place for those who love art nuveau in industrial architecture and housing).

 

sobota, 13 lutego 2010
3d photo. prezentowanie fotografii

w Polsce, gdzie fotografia odrywa się intelktualnie od całokształtu sztuk wizualnych, przekonywujące pokazywanie zdjęć musi opierać się na dobrym koncepcie. Przykład? - wystawa "zgub się" w warszawskiej galerii Nizio. Pozornie - już było. A jednak fajne. Kilka zdjęć prezentujących warszawską Pragę jaką znamy, czyli smutną, fabryczną, starą, zaniedbaną, groźną (jest amstaff, a jakże). Pewnie bardziej za  sprawą wnętrza w którym są prezentowane, a jednak. Plus - a jednak z pomysłem. Po pierwsze, wystawę otwiera instalacja / ołtarzyk z różowym słoniem, który wesoło łypie na ciebie okiem. Słoń jest jak z filmu "Freaks" Toda Browninga, czyli typowy mieszkaniec Pragi ; ) To jakoś nastawia do kolejnych zdjęć. Poza tym zdjęcia zrealizowano w 3d, co z natury rzeczy odwarca uwagę tak od treści obrazu, jak i od warstwy formalnej. W tym przypadku technikalia wystarczą. Zdjecia powieszono na wystających ze ściany boxach, co potęguje wrażenie przestrzeni. Wodzimy więc wzrokiem po kadrach, przesuwamy się, próbując zajrzeć za róg, za drzwi. Nie da się. To jednocześnie zabawne i irytujące. My gapimy się na słonia, słoń gapi się na nas. Krok w prawo, trąba różowego słonia w prawo. Ciekawe, że porównując te zdjęcia z twórczością Bogdana Konopki czy Ireneusza Zjeżdżałki, to dokładnie ten sam temat i formalnie ten sam punkt wyjścia, ale jakieś 130 stopni w przeciwnym kierunku, jeśli chodzi o rezulaty. Ciekawe.

Zgub się. Fotografie trójwymiarowe Pragi.

Krzysiek Gajewski, Maciek Szal

galeria Nizio, Warszawa, 21 stycznia - 22 lutego 2010

www.3dphoto.com.pl


in Poland, where photography goes intelectually a bit astray against other visual arts, to show photography you need a concept. "Get lost" in Warsaw's Nizio gallery is a good example. We've seen it already, one may think. In fact, it is interesting. Some pics preseting the Warsaw's Praga district as we know it. Sad, ruined, with marks of XIXth century monuments of industry, drunk, dangerous (check the amstaff pic. Its true, they all have these dogs). But there was a concept behind it. First, the pink elephant, straight from the movie Freaks by Tod Browning, the first thing one sees  after puting one the red-blue glasses. Because the authors chose 3d photography. The elephant-freak seems like a typical inhabitant of this neighbourhood. Funny, strange and grotesque. He somehow sets you towards looking at the rest of the pics. 3d pics mean you cannot focus on the merit nor the composition. The technics is what you think of. The pictures are installed on boxes that stand our of walls, which magnifies the impression  of three-dimentional space. Your sight follows the picture, you try to see farther, behind doors, behind corners, but you can't.  It is funny and irritating at the same time. I stare at the freak elephant, he stares back at me, A step to the left, he's there, a step to the right, he's there. If you compare these pics to Bogdan Konopka's or Ireneusz Zjeżdżałka's works it seems it is exactly the same target, but the results are different by some 130 degrees.


Get lost. 3D photographs of Praga Północ.

artists: Krzysiek Gajewski, Maciek Szal

galeria Nizio, Warszawa, 21 stycznia - 22 lutego 2010

www.3dphoto.com.pl

 

 


wtorek, 09 lutego 2010
69 love songs

jeśli kiedyś zrobiłbym film to byłby to remake 'romance & cigarettes' z muzyką magnetic fields i calvina johnsona...

if I was ever to make a movie it would be a 'romance & cigarettes' remake with music by the magnetic fields and calvin johnson...

09:11, tu_kuba
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 04 lutego 2010
"banda Pierścińskiego"

 

 

 

 

 

powyżej kolejno: Thomas Struth, Thomas Demand, Myoung Ho Lee, stock foto ze strony jakiejś fińskiej firmy / top to bottom: Thomas Struth, Thomas Demand, Myoung Ho Lee, stock photo from some Finnish .com site

 

Wielkie wydarzenia fotograficzne w naszym kraju, a konretnie jedna niewinna fotografia Zygmunta Baumana sprowokowała mnie do zadania sobie pytania o to, do jakiego stopnia dzieło znakomitego Pawła Pierścińskiego (nestor polskiego krajobrazu) miało po latach de facto zgubny wpływ na dzisiejszą kondycję polskiej fotografii... Zastanawiam się jak długo można eksploatować to co w obcym języku nazywa się landscape (to nie krajobraz, ani pejzaż) w formule sentymentalno-emocjonalnej? Czarno-biało, ziarniście, etc. Co mówią wiszące powyżej zdjęcia (uznanych artystów i jednego anonima)? Np. to, że tymże landscapem można zaatakować widza z pozycji intelektualnej, a zarazem o niebo ciekawszej. Te zdjęcia łączy próba podejścia do tematu w formule zobiektywizowanego reportażu (nie reportażu przyrodniczego o czym pisałem niżej) / socjologii (ja vs odczłowieczona przyroda) / z pozycji psychologa (to najciekawsze - no więc jest ten świat antropocentryczny czy nie?). Co najciekawsze, przedstawione fotografie wywołują bardzo konkretne reakcje emocjonalne (New pictures from paradise Strutha jest jedną z najlepszych książek na moich półkach), tylko nie w formule "jest ślicznie, nostalgicznie, wszyscy się wzruszyliśmy".

 

Zygmunt Bauman, one of Poland's greatest sociologists has opened an exhibition today in Warsaw.  His innocent artwork provoked me to ask myself the question: to what extent did another great Pole, Paweł Pierściński (the godfather of Polish paysage) had actually a demolishing influence on the current condition of my country's landscape photography... The point is that what in English is called the landscape is actually not easy to translate into Polish and our approach is seemingly better characterised by another word that I mentioned - paysage (It's like with Bialobrzeski's 'Heimat'). My question is: how long can we exploit the landscape in this sentimental-emotional manner? B&w, with visible grain... What do the pics I presented above say? For example, that one (photographer) can really try to approach the landscape in an intelectual manner. These artists (including the anonymous stock photographer) tried another path, that of an objective reporting (this is not nature photography on which I commented a couple of weeks ago) / sociology / psychology / curiosity (well is it an anthropocentric world or not?). The most important thing is that these artists they don't avoid creating certain emotions (New pictures from paradise by Struth is one of the best books that I have), but not in this pitiful formula "it's so beautiful, let's get nostalgic".

 

Zygmunt Bauman

wtorek, 02 lutego 2010
a ticket to Canada

Kanadyjska Art Galery of Alberta  (AGA) otwiera na nowo podwoje. Budynek zaprojektował Randall Stout, uczeń Franka Gehry'ego (podobno skopiował mistrza, nieładnie).

A co dla nas ciekawsze, inauguracja jest mocno fotograficzna. Od 31 stycznia najpierw Karsh Edward Burtynsky i jego fotografie z procesu powstawania budynku (zamówione przez AGA), które raczej do Polski nie dojadą.

www.karsh.org - czcij szefa i ucz się robić portrety!

www.edwardburtynsky.com - czij szefa. ucz się patrzeć na architekturę!

 

 

Art Galery of Alberta  (AGA) opens new premises in Edmonton CA. A design by Frank Gehry's student (similarity controversies emerged).

More importantly (; ), the innauguration launches with big names in photography world. From  31 January - Karsh and Edward Burtynsky with pics from the construcion process (rather unlikely to be seen in Poland).

www.karsh.org - praise the boss, learn how to make portraits!

www.edwardburtynsky.com - praise the boss, watch how to see architecture!

 

 

A AGA wygląda tak: