o wizualiach, o fotografii
Kategorie: Wszystkie | analogowo | box camera | cyfrowo | niekoniecznie | pojedź, zobacz | portrety | spójrz, poczytaj
RSS
środa, 03 marca 2010
więcej ponczu / more punch

nowe pismo internetowe (wreszcie coś). A w nim mnóstwo dobrych zdjęć do sprzedawania Actimela... Mimo wszystko tego właśnie potrzebujemy! Więcej Ponczu (a w nim więcej alko...)!

finally a fresh Web mag initiative. Inside - loads of commercialy useful pics with a potential to sell Danone's Actimel in big numbers. But this is what Poland needs, after all... More Punch (with a more spirit in it)!

 

see here

 

 

o czasie / about time

dziś - 3 x widzenie czasu, czyli Olaf Otto Becker, Aleksiej Titarenko i Wojciech Zawadzki. O czasie na Grenlandii, w Sankt Petersburgu i w Polsce.

Zdjęcia Beckera to wielkoformatowe świadectwo świadomości ekologicznej. Czas płynie, czas topnieje, świat się zwija, zapada.

Zdjęcie Titarenki to świadectwo czasu w sensie demograficznym. Im większy tłum tym większa samotność? Nie wiem, choć w Moskwie to odczucie jest tak ewidentne, że przygniata do ziemi.

U Zawadzkiego (r. 1914) - którego cylk Moja Ameryka naprawdę bardzo lubię, żeby ie było wątpliwości - czas stoi. Stoi, bo stoi też nasza świadomośc roli fotografii, a przede wszystkim jej funkcji. Czas Latarnika się skończył.

 

Today - on three ways of seeing time:  Olaf Otto Becker, Alexey Titarenko and Wojciech Zawadzki. They say on time in Grenland, St. Petersburg and in Poland.

Becker shows alarge-format evidence of the neccessary environmental consciousness. The time floes, the time melts, the world folds in, colapses.

Titarenko shows time as demography issue. The bigger crowd the bigger loneliness? I don't know, but in Moscow this feeling is so intense it makes you fall on your knees.

In Zawadzki's work - I really love his My own America series - the time stands still. It is frozen as is our photographical consciousness, awareness of its role in the society. This time should be over now.

 

Olaf Otto Becker, River 2, 07/2008, Position 1

 

Alexey Titarenko, Untitled (Variant Crowd 2), 1993

 

Wojciech Zawadzki, cykl Moja Ameryka / Wojciech Zawadzki, from the series My Own America

piątek, 26 lutego 2010
więcej o egzaltacji / something beautiful

te 12 minut CG poniżej dobrze koresponduje z tym co pisałem na temat obu krańców kompleksu polskiej fotografii: zamiłowania do piktorialnej dekoracyjności i lęku przed putską, która może ją czekać po wyjściu z tego stanu. Śliczny film, który ogląda się z wielką przyjemnością i który można wyłączyć po 3 minucie.

/ it think this Alex Roman 12 minute piece nicely corresponds with the fears and hopes of Polish photography I wrote about yesterday (in Polish) - the incaopabiliy of getting rid of the pictorial heritage and fear of the emptyness of what may be ahead (as empty the modern times photography may be). A beautiful film, which we may enjoy in full lenght or stop watching after 3 minutes as well.

 

The Third & The Seventh from Alex Roman on Vimeo.

 

 

 

 

czwartek, 04 lutego 2010
"banda Pierścińskiego"

 

 

 

 

 

powyżej kolejno: Thomas Struth, Thomas Demand, Myoung Ho Lee, stock foto ze strony jakiejś fińskiej firmy / top to bottom: Thomas Struth, Thomas Demand, Myoung Ho Lee, stock photo from some Finnish .com site

 

Wielkie wydarzenia fotograficzne w naszym kraju, a konretnie jedna niewinna fotografia Zygmunta Baumana sprowokowała mnie do zadania sobie pytania o to, do jakiego stopnia dzieło znakomitego Pawła Pierścińskiego (nestor polskiego krajobrazu) miało po latach de facto zgubny wpływ na dzisiejszą kondycję polskiej fotografii... Zastanawiam się jak długo można eksploatować to co w obcym języku nazywa się landscape (to nie krajobraz, ani pejzaż) w formule sentymentalno-emocjonalnej? Czarno-biało, ziarniście, etc. Co mówią wiszące powyżej zdjęcia (uznanych artystów i jednego anonima)? Np. to, że tymże landscapem można zaatakować widza z pozycji intelektualnej, a zarazem o niebo ciekawszej. Te zdjęcia łączy próba podejścia do tematu w formule zobiektywizowanego reportażu (nie reportażu przyrodniczego o czym pisałem niżej) / socjologii (ja vs odczłowieczona przyroda) / z pozycji psychologa (to najciekawsze - no więc jest ten świat antropocentryczny czy nie?). Co najciekawsze, przedstawione fotografie wywołują bardzo konkretne reakcje emocjonalne (New pictures from paradise Strutha jest jedną z najlepszych książek na moich półkach), tylko nie w formule "jest ślicznie, nostalgicznie, wszyscy się wzruszyliśmy".

 

Zygmunt Bauman, one of Poland's greatest sociologists has opened an exhibition today in Warsaw.  His innocent artwork provoked me to ask myself the question: to what extent did another great Pole, Paweł Pierściński (the godfather of Polish paysage) had actually a demolishing influence on the current condition of my country's landscape photography... The point is that what in English is called the landscape is actually not easy to translate into Polish and our approach is seemingly better characterised by another word that I mentioned - paysage (It's like with Bialobrzeski's 'Heimat'). My question is: how long can we exploit the landscape in this sentimental-emotional manner? B&w, with visible grain... What do the pics I presented above say? For example, that one (photographer) can really try to approach the landscape in an intelectual manner. These artists (including the anonymous stock photographer) tried another path, that of an objective reporting (this is not nature photography on which I commented a couple of weeks ago) / sociology / psychology / curiosity (well is it an anthropocentric world or not?). The most important thing is that these artists they don't avoid creating certain emotions (New pictures from paradise by Struth is one of the best books that I have), but not in this pitiful formula "it's so beautiful, let's get nostalgic".

 

Zygmunt Bauman

piątek, 29 stycznia 2010

(nie ma jak przekonanie o własnej zajebistości...)

po przejrzeniu fotoPozytywu nr 04/05 /79/ 2006, zakupionego w cenie 14,90 zł, stwierdzam, że bardzo wiele z tego zostało do dnia dzisiejszego. Całe 4 lata prawie. Trzymają się polscy artyści. Tylko ta Teraz Polska troszkę nieadekwatna. Choć wystawa w Yours dobra. Przy okazji wypłynął taki link.

 

There once (2006) was a photo exhibition in  Yours Gallery called "Poland Now".  The pics were presented in fotoPozytyw mag (now dead). The authors remained though the name of the exhibition feels a bit inadequate now. We keep our heads up.


I takie zdjęcia Trzińskiego do pooglądania się przypomniały / Łukasz Trzciński's photos worth remembering

 

Kosovo

Estonia

Nasi obcy  / Our strangers

środa, 27 stycznia 2010
self portait

Autoportret nie jest chyba najpopularniejszym z tematów fotograficznych. Pewnie dlatego, że w fotografii chodzi głównie o podglądanie. Nie lubię ani napuszonych autoportretów w których autor zapuszcza się do źródeł własnego ja. Ani takich w których zapuszcza się pod maskę kogoś bardziej znanego stylizując swoje przedstawienie na Fridę Kahlo czy podrabiając Yousufa Karsha. Ciekawsze podejście w moim przekonaniu reprezentują ci, którzy tak naprawdę autoportretu nie chcą zrobić, bardziej coś powiedzieć / pokazać używając siebie jako narzędzia - ale nie o sobie!. Scenariusz wygląda tak: jest koncept na zdjęcie + brak modela, ew. chęć popracowania w samotności, ale model dla konceptu jest potrzebny. Tak jest chyba ze zdjęciami Sary Gerats opublikowanymi w FOAM mag nr 20. Nieautotematyczne (w obu rozumieniach) podejście do autoportetu. Foam pisze tak: by questioning the male gaze and the female body, and by working as her own subject, Gerats places herself firmly within a female photography tradition. Coś w tym jest. Choć czy ona o coś pyta? Dla mnie te zdjęcia (i kilka podobnych do znalezienia na jej stronie) to także nieśmiałość i niechęć do odsłonięcia się kontra potrzeba pokazania się / podobania się (czy tylko mężczyznom?). Też jasny wizualny koncept i chęć zwrócenia uwagi na detal. Czy to jest autoportet? Nie wiem, w przeciwieństwie do autoportrerów Warhola to są dobre zdjęcia.

http://sarahgerats.be


Self-portrait is not the most popular of photographic subjects. Probably that's because photography is all about peeping. I don't like to see the artist "tries ot identify the source of his existence". Or those where he tries to discover himself under someone else;s mask, as Frida Kahlo or one of Yusuf Karsh's subjects. It is more interesting to see the pictures of these artists that were never actually trying to picture themselves, they were more focused on telling/showing something, using themselfs as means of doing so. Here is the scenario: a concept vs lack of a model / a need to work alone. Sarah Gerats works that way I think. Her pics were presented in FOAM mag # 20. That is a truely non-self-ceneter (in both meanings) approach to self-portrait. Foam writes: "by questioning the male gaze and the female body, and by working as her own subject, Gerats places herself firmly within a female photography tradition". Maybe that is true. But is she questioning anything? Her pictures show shyness and reluctance towards self-exposition confronted with the need to present oneself / be appreciated (is that only the male's gaze?). It is also a clear visual concept and a need to show a detail. Is that a self-portrait? I don't know. But , contrary to Warhol's works, this is fine photography.

http://sarahgerats.be

 

Sarah Gerats

 

Andy Warhol, Self-Portair (in Drag), 1981

 

Yasumasa Morimura Self Portrait, After Marilyn Monroe, 1996

Inge Morath, a self-portait in Jerusalem, 1958

 

piątek, 22 stycznia 2010
fotografia i relax i fotografia

Fotografia jest oszustwem, nic takiego jak zatrzymana na zawsze 1/2000 część sekundy nie istnieje. Warto popatrzeć na ostatnie zdjęcia Igora Omuleckiego i Pawła Olearki. Temat - reklaks. Co robimy, gdy się relaksujemy? Odpoczywamy, wylądamy dobrze.( ewentualnie chodzimy po Sycylii / Berlinie / Lipnie w kujawsko-pomorskiem z obiektywem przed okiem i śledzimy autochtonów majestatycznie przejeżdżających przed nami na rowerach i nieruchome dzieła architetury?).  A co widzi w ludziach którzy się relaksują rasowy fotografik? Proste - groteskę / głęboki smutek i samotność (to z opisu cyklu Pawła Olearki na zeszłorocznym Fotofestiwalu w Łodzi/ wzgędnie mistycyzm chwili (to gdy mowa o czerni i bieli). Ok, ile w tym prawdy? A ile potrzeby Pawła, Igora i Vojtecha by pokazać nas w ten sposób? Połóż się na trawie / śniegu / plaży, spójż w bok i powiedz, ile widzisz groteski, smutku i mistycyzmu.

Photography is cheating. There is no such thing as a caught and saved 1/2000s piece of reality. Igor Omulecki, Pawel Olearka and Vojtech Slama prove that. Theme - relax. What do we do, when we relax? We have fun, we look good. (maybe we travel through Sicily / Berlin / Lipno in Northern Poland using lenses to search for local girls riding their bikes or great monuments of architecture). And what does a true artist see in us having fun? Basically - he sees the grotesque / "deep sadness and loneliness of mankind" (that’s a quote about Paweł Olearka's work) / the mysticism of the moment (that's when b&w is the method). Ok, how much truth there is in it? And how much is it the artist's willing to picture it that way? Lay on the grass or snow or on a beach and think how much grotesque, sadness or mysticism do you see around you.

 

Paweł Olearka - Relax

 

Igor Omulecki

 


 

Vojtech Slama

 

czwartek, 21 stycznia 2010
real vs fake

 

no więc w fotografii (najpewniej) nie chodzi o jedno zdjęcie (no chyba, że £10,000), chodzi o upór:

well, it seems photography is not about one shot (maybe it's the £10,000), its about consistency:

José Luis Rodriguez vs Pink & Blue

 

 

Jeonghoon and His Blue Things 2008. Light jet Print, 2008. JeongMee Yoon

 

wtorek, 12 stycznia 2010

w życiu nie widziałem bardziej przejmujących zdjęć mówiących o starości. Naga starość psa, bez pardonu, bez litości, pod lampami, na tacy. Nie wiem, czy o to chodziło autorce. btw "Fotografia" wydaje mi się znacznie lepsza pod Waldemarem Śliwczyńskim.Polecam płytę do numeru 31/2009 z dyplomami z fotografii na ASP w Poznaniu. To coś mówi o kondycji polskiej młodej fotografii, etc.

I have never seen pictures of old age that would be more moving. Naked age of the dog, no mercy, no pity, udnder the flashes, served. I've no idea if that's what the author meant. (plus a comment on Polish photo quarterly "Fotografia" getting beter under new chief editor. I recommend a DVD that goes with the 31/09 issue with a review of diploma works fo the graduates of the photography department of the Academy of Fine Arts in Poznan. Says something bout the quality of today's Polish photography).

 

 

 

Maria Dmitruk - Zuza, pies autorki, 21 lat, zmarł miesiąc po sesji / Zuza, author's dog, died

month after the pics were taken

środa, 05 grudnia 2007
kim jest inny? / Who is the other?


Autoportrety takie jak ten, którey znajdzie się na końcu tej wiadomości dziesiątkami zalegają kartę pamięci na mojej komórce. Zdjęcia te nie są ani dobre, ani proces ich powstawania nie jest systematyczny, ale skłaniają do myślenia o moim stosunku do tego co jest poza mną. Poza tym - każda działalność fotograficzna ma sens.

W zeszłym roku w Zachęcie miała miejsce wystawa austriackiej fotografii dokumentalnej, której motywem przewodnim miała być ilustracja tego, jak austriaccy fotograficy widzą właśnie tego "innego". Zobaczyliśmy zdjęcia Paula Kranzlera, dokumentującego domową codzienności austriackiego alkoholika, silące się na neutralność portrety mieszkańców austriackiej prowincji w ich naturalnych warunkach , np. przed hipermarketem (Rainer Iglar), śliczniutkie portrety austrieckiej współczesności (Bernhard Fuchs).

Przedstawiono nam też kapitalną pracę Friedl Kubelki, jednej z najbardziej znanych austriackich fotograficzek. Trudno o większą pomyłkę w kategoryzowaniu "innego" (rozumienego jako "obcy"), niż pokazanie w wymienionym towarzystwie tej monumentalnej serii przedstawień córki autorki. Zdjęcia Kubelki przypomniały mi się, gdy przeglądałem co mam na karcie aparatu. Mimo, że trudno nazwać zrealizowaną przez autorkę serię oryginalną w sensie konceptualnym, jest to jedna z najbardziej cenionych przeze mnie prac, zdecydowanie jedna z tych, które zrobiły na mnie największe wrażenie.

18 lat systematycznego portretowania Louise Anny Kubelki, od narodzin po formalną dorosłość, jedno zdjęcie na tydzień, ten sam format, ten sam kadr, zawsze ten sam dzień. Koncept dokumentacji systematyczne był i będzie wielokrotnie powtarzany (Tomek Sikora - systematyka emocji). Cel to ilustracja rytmicznej relacji ruch - czas, kontynuacji, działania, aktu systematycznej (siebie i innego) obserwacji. Omawiana seria ma jednak charakter wyjątkowy. Mamy przed sobą dziecko Kubelki i rejestrację 18 lat jego wzrastania. Widzimy wszystko; możemy oczywiście zaobserwować jak zmienia się fizyczność dziewczynki, jak zmienia się jej twarz; widzimy jak zmienia się jej stosunek do trzymającej aparat matki (beztroska nieświadomość, zabawa, onieśmielenie, flirt z obiektywem, bunt, niechęć, wreszcie dialog). Ja sam nie mogłem oderwać też wzroku od nielicznych pustych kwadracików, na których córki Kubelki nie ma. Zastanawiałem się co się mogło stać - pokłóciły się? A może kolonie? Choroba? Cała seria jest absolutnie naturalna, oczy fotografowanej dziewczynki nie patrzą na obiektyw tylko na matkę...


Jest to dokument niepodglądający, samoistny, autodokument, i to taki, w którego prawdziwość wierzymy od pierwszej chwili. Seria Kubelki reprezentuje dwie cechy idealnej fotografii - upór i konsekwencję autorki oraz naturalność spojrzenia. Pierwszą z nich możemy rozpoznać doświadczalnie, drugą intuicyjnie (wiemy, że np. zdjęcia Białobrzeskiego są naturalne, jego uczniów nie...). Nic takiego jak autor jednego genialnego zdjęcia nie istnieje. To fikcja, iluzja, mówimy raczej o chwili uchwyconej przez aparat trzymany w ręku przypadkowej osoby (Bresson tę chwilę ujarzmił). Przypadkowość i nienaturalność to ostatnie rzeczy, które możemy powiedzieć o zdjęciach Friedl. Obie te cechy charakteryzują zdjęcia w mojej komórce.

 

Self-portraits such as the one below this text stay In dozens occupying the micro SD card In my Nokia. I like to photograph myself like that, observing me as “the other”, documenting the stranger in me. Neither the pivtures are good, nor the process of taking them is deliberate or systematic. But they make me think of the universe beyond me. Besides – I believe that any form of photographical action makes sense.

Last year Zacheta held an exhibition of contemporary Austrian documentary photography, with the focus to illustrate the perception of "the other" by the Austrian photographers. We have peeped (dcoumented) the day-to-day reality of an alcoholic, expecting to be neutral portraits of the Austrian provinciality in its natural conditions (meaning in fron of the shopping malls, to me - suggestion of their low tastes), crafted portraits of contemporary Austria.

The exhibition included a masterwork of Friedl Kubelka, one of the most renowned art photographers in Austria. The work, completed in 1998, was total portrait of her daughter Louise Anna, continued from birth to adulthood. The photographs were first exhibited and published in their entirety in 1998. I think that no greater mistake could be done that categorizing this pictures in the framework of this particular exhibition in Zachęta. These pictures, standing out from anything else presented at that time, came back to my mind while searching through the memo stick of my cell. Its not a question of originality, it would be rather difficult to call this set oryginal as a concept, it one of the most inspiring works I have ever seen, definitely one of those that impressed me the most.

18 years of systematic documenting of the authors' doughter, from the day of birth to the formal adulthood, one picture a week, the same frame, the same weekday. The concept of illustrating the rythmic relation motion (change) - time, continuity, action, systematic (self or others) observation is a brilliant feature of the invention of photography.
Tomek Sikora used it one year to photograph the change of his mood on every single day. But the Kubelka series is exceptional. We can see the doughter of the artist and the 18 years of her childood and adolescence. We see all changing (moving); how her body (face), her attitude towrds the mother holding a camera (light-hearted unconsciousness, amusement, shyness, flirtation, rebellion, reluctance, dialogue). And you can not avoid looking at the blank spaces where the photograph of Louise is missing. What happend - did they hava fight? Summer camp? Sickness? The whole series is utterly natural, the eyes of Louise see her mother, not the camera (Sikora for example sees the camera and nothing else).

The document of Kubelka is non-peeking, spontaneous and independent, its a self-document, and its the kind that we believe in the very moment we see it. Its the ultimate photography - it represents persistence, consistence and natural vision. We can experience the first two features with our own eyes, the last one is intuitive (for example we know that Bialobrzeski's pictures are natural, and the ones by most of his disciples are not). There is no such thing an author of one genious photograph. That's fiction, we should rather talk of a moment cought by a camera held by randomly picked person (Bresson enchained the moment).

Contingency and artificiality are the last things we can say about Kubelka's pictures. Both totally characterize the pics in my nokia.



Friedl Kubelk, Louise Annna 1980-1998

 

Bernhard Fuchs, 1994

Rainer Iglar, 2001

krc1000, 2007 

 
1 , 2 , 3